W Azji tradycje malowania trawy na zielono przed ważną wizytą trzymają się mocno

2025-04-03 07:10:51(ost. akt: 2025-04-03 00:33:09)

Autor zdjęcia: Chang Qing on Unsplash

Upiększanie rzeczywistości na potrzeby medialnej propagandy lub przed wizytą ważnych polityków w krajach Azji Centralnej trzyma się mocno; malowanie roślin, przyczepianie sztucznej bawełny, by wywołać wrażenie obfitszych zbiorów i inne manipulacje rzeczywistością opisał portal Radia Swoboda.
W lutym br. w jednej z wsi w obwodzie namangańskim na wschodzie Uzbekistanu dwóm biednym rodzinom ustawiono na podwórzu sztuczne zbiorniki wodne, do których wpuszczono pstrągi oraz kaczki. Było to przedstawienie, mające na celu propagowanie rządowego programu wspierania gospodarstw domowych. Rządzący krajem twierdzą, że efektywniejsze wykorzystanie przydomowych terenów na wsiach mogłoby zwiększyć dochody wielu mieszkańców Uzbekistanu, którego gospodarka w dużej mierze zależy od przekazów pieniężnych od pracujących za granicą migrantów.

W omawianym telewizyjnym reportażu mieszkańców wsi uczono hodowli ryb i ptactwa wodnego. Po zakończeniu nagrań zarówno ryby, jak i ptaki zniknęły. "Nawet jaja kaczek umieszczone dla propagandy zabrali. Mogliby je nam zostawić – zapłacilibyśmy za nie" – powiedział jeden z mieszkańców Chodżakurganu, wsi, w której kręcono reportaż.

Portal Radia Swoboda przypomina, że to nie pierwszy i zapewne nie ostatni taki "pokaz" organizowany przez władze Uzbekistanu. W 2015 roku uzbeccy rolnicy z doliny Fergańskiej skarżyli się, że przed wizytą Szawkata Mirzijojewa, ówczesnego premiera, kazano im przyklejać zebrany wcześniej bawełniany puch z powrotem do roślin, by stworzyć iluzję obfitych plonów.

Jak twierdzi Radio Swoboda, takie przedstawienia, zwane z rosyjska "pokazuchą" nieobce są też władzom w innych państwach regionu. 22 marca br. w Turkmenistanie tysiące urzędników państwowych, pracowników budżetówki i studentów tradycyjnie zmuszono do masowego udziału w akcji zazieleniania miast, które trwają w pełnym słońcu nawet po 12 godzin, a uczestnicy nie otrzymują w tym czasie jedzenia i wody. Podobne akcje organizuje się w kraju cyklicznie, a państwowe media relacjonują je jako sukcesy ekologiczne, przemilczając fakt, że posadzone drzewa szybko usychają, ponieważ nikt ich potem nie podlewa.

W Tadżykistanie nie raz rządzący krajem od 1991 roku prezydent Rahmon otwierał z pompą różne obiekty, które tuż po jego odjeździe zaczynały ziać pustką. Dla przykładu w 2020 r. otworzył on w miejscowości Rudaki centrum handlowe oraz szwalnię na 100 miejsc pracy. Po jego wyjeździe maszyny do szycia usunięto, a pracownice odesłano do domów. Rok później dziennikarze Radia Swoboda pojechali tam i zobaczyli, że w zakładzie pracowało pięć szwaczek, a w centrum handlowym hulał wiatr.

W 2016 roku w Biszkeku, stolicy Kirgistanu, przed szczytem poradzieckiej Wspólnoty Niepodległych Państw, z dnia na dzień zazieleniono uschnięte tuje i świerki wzdłuż drogi, którą mieli jechać goście szczytu, spryskując je farbą – ale tylko z jednej strony, więc z drugiej strony, niewidocznej z drogi, pozostały szare. Na fasadach budynków odmalowano nie tylko ściany, ale i okna.

W Kazachstanie w 2024 r. - jak zauważyło Radio Swoboda - otwarto fabrykę produkującą elektroniczny sprzęt do rejestrowania wykroczeń drogowych. Niedługo przed tym agencja zatrudnienia opublikowała ogłoszenie w Ałmaty, poszukując aktorów – młodych mężczyzn i kobiet, którym proponowano udawanie pracy przy montażu kamer, składaniu mikrochipów i obsłudze maszyn. Dyrektor firmy będącej właścicielem fabryki przyznała, że podczas prezentacji dla przedstawicieli MSW, rzeczywiście posadzono na stanowiskach pracy osoby z zewnątrz. „Cztery-pięć osób to byli aktorzy, młodzi, ładni - żeby lepiej wyglądało. Reszta była nasza” – powiedziała w komentarzu dla mediów, cytowanym przez radio Swoboda.


red./PAP